Spójrz na ten zbiór, czyli moja lista musicali
Różni ludzie kolekcjonują różne rzeczy. Niektórzy zbierają znaczki, inni monety, jeszcze inni pocztówki, kubki, kamienie czy magnesy. A ja zbieram musicale.
Wszystko zaczęło się jakieś pięć lat temu, chyba od Upiora w Operze, choć nie dam głowy, czy pierwszym musicalem, który świadomie i dobrowolnie poznałam, nie byli jednak Nędznicy. W każdym razie - obejrzałam musical i z miejsca się zakochałam. Ale zanim zaczęłam prowadzić poważną kolekcję, upłynęło jeszcze mnóstwo czasu.
Na tamtym początkowym etapie nie miałam najmniejszego pojęcia, w co się właśnie pakuję. Myślałam, że musicale to jakiś taki niszowy interes, kilkanaście amerykańskich filmów i przedstawień, w których ludzie śpiewają, zamiast mówić, i tańczą, zamiast chodzić. I chociaż już sporo wcześniej uważałam się za fankę, to chyba dopiero po przesłuchaniu Hamiltona zdałam sobie sprawę z tego, że liczbę istniejących musicali należy szacować nie na kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt, ale co najmniej kilkaset.
I chyba właśnie wtedy postanowiłam zostać kolekcjonerką. Moja lista mieściła się najpierw na karteczce wyrwanej z jakiegoś notatnika i zawierała może trzydzieści pozycji. Stopniowo pojawiały się na niej coraz mniej znane tytuły, a wraz ze wzrostem objętości zmieniała się lokalizacja: od luźnej kartki, przez notatkę w telefonie, aż po ulubiony notes i jednocześnie edytowany plik w komputerze.
Do tej pory w mojej kolekcji udało mi się zgromadzić 348 pozycji, z czego 178 ani razu jeszcze nie przesłuchałam. Przypuszczam, że nigdy nie uda mi się osiągnąć stanu, w którym na mojej liście nie będzie ani jednego nowego musicalu. Prawidłowość jest taka, że na każdy album, którego przesłucham, przypadają dwa kolejne, o których wcześniej nie wiedziałam. A do tego przecież co roku ukazują się nowe tytuły...
Ale nie szkodzi, na tym przecież polega ta kolekcja. Co by to było, gdyby nagle zabrakło mi nowych musicali do przesłuchania... Na razie się na to nie zanosi. Ja tymczasem jestem z mojej kolekcji szalenie dumna i chętnie chwalę się nią wszystkim mniej i bardziej zainteresowanym.
Aktualną listę można znaleźć w bocznym pasku bloga. Tytuły są na niej ustawione alfabetycznie, z dwoma małymi zastrzeżeniami: po pierwsze, podaję zawsze tytuł oryginalny (tzn. nie Nędznicy, tylko Les Misérables); po drugie, dla ułatwienia, przedimki "a" i "the" uznaję także za część tytułu (a zatem musicalu The Phantom of the Opera trzeba szukać pod literą "T", a nie "P", jak nakazuje zwyczaj). Gorąco zapraszam do komentowania i uzupełniania tej listy o brakujące tytuły oraz do korzystania z niej we własnych musicalowych eskapadach.

Komentarze
Prześlij komentarz