Top 5 dobrych piosenek z przeciętnych musicali


Nie ma chyba nic lepszego niż album, w którym podobają się nam wszystkie piosenki. Ale taki luksus zdarza się rzadko. Zazwyczaj, nawet w dobrym musicalu, znajdą się piosenki, które jakoś za bardzo nam nie leżą. A czasem jest na odwrót. Czasem musical, który ogólnie rzecz biorąc jest najwyżej przeciętny, zaskakuje nas pojedynczym numerem, do którego potem chętnie wracamy. I takimi kilkoma przypadkami chciałabym się dzisiaj podzielić. Tytuł tego posta jest trochę mylący, bo to nie są tak naprawdę piosenki, które uważam za wyjątkowo dobre – po prostu takie, które z jakiegoś powodu darzę większą sympatią niż musicale, z których pochodzą. Oto one!

#5 Good Kid (The Lightning Thief)


Musicalowa wersja Percy'ego Jacksona nie brzmi jak dobry pomysł. Wyszła co prawda lepiej, niż się spodziewałam, muszę to przyznać; ale i tak zaliczyłabym ten album do średnio udanych. Ale ta jedna piosenka od początku wpadła mi w ucho. Nie jest specjalnie odkrywcza ani nowatorska, ale brzmi przyjemnie i dobrze oddaje charakter Percy'ego (którego zagorzałą fanką byłam przez całe gimnazjum). 

#4 Times Are Hard For Dreamers (Amelie)



Spodziewałam się po Amelie czegoś zupełnie innego. Nie jestem jakąś wielką fanką filmowego pierwowzoru, ale muszę przyznać, że był intrygujący. Tego samego oczekiwałam od ścieżki dźwiękowej musicalu, która jednak okazała się niezbyt oryginalna. Times Are Hard For Dreamers też nie jest szczególnie oryginalną piosenką, ale uważam, że jest po prostu bardzo słodka. To taki prosty, szczery hymn wszystkich marzycieli. 

#3 Everlasting (Tuck Everlasting)


Tuck Everlasting to musical o nieśmiertelnej rodzinie, który – o ironio – był grany na Broadwayu tragicznie krótko; niewiele ponad miesiąc. Mimo to wiele osób bardzo sobie go ceni. Osobiście jestem pełna podziwu nad talentem Sarah Charles Lewis, która w wieku dwunastu lat zagrała dość wymagającą główną rolę w tym musicalu; Everlasting to jej solowy numer. 


#2 If I Had My Time Again (Groundhog Day)


Ponownie: znając filmowy pierwowzór, spodziewałam się po tym musicalu czegoś innego. W porównaniu z humorem i oryginalnością fimu, musicalowa wersja Dnia Świstaka wypada dość nijako – poza tym jednym numerem. Jest w nim wszystko, czego dobrej piosence potrzeba: dobrze napisany tekst, intrygująca melodia, współgrające ze sobą głosy utalentowanych wykonawców. Naprawdę szkoda, że inne piosenki z tego albumu nie są tak udane. 

#1 Till I Hear You Sing (Love Never Dies)


Niekwestionowany numer jeden na tej liście. Love Never Dies to musical, którego nie uważam za przeciętny – ja go naprawdę bardzo nie lubię. Jako fanka Upiora w Operze jestem prawie obrażona faktem, że ten musical (dla niezorientowanych – stanowiący drugą część Upiora) w ogóle powstał. A jednak nie mogę zaprzeczyć, że Till I Hear You Sing to naprawdę świetna piosenka. Z drugiej strony, może po prostu zachwyca mnie wszystko, co wykonuje Ramin Karimloo...

A Wy, jakie piosenki umieścilibyście na takiej liście? 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty