Kogo to obchodzi, czyli musicalowy tag

Zdjęcie z musicalu, w którym występowałam (zob. pytanie nr 3). Rozmazane, bo nie chcę, żeby ktoś mnie ścigał.

Życie jest ciężkie, zwłaszcza w letniej sesji egzaminacyjnej. Postanowiłam więc na chwilę oderwać się od nauki i napisać jakiś przyjemny, rozrywkowy post. A że niedawno znalazłam w Internecie ten bardzo sympatyczny musicalowy tag, to pomyślałam: dlaczego nie? Bardzo chętnie odpowiem na pytania, których nikt mi nie zadawał!

1. Jaki był pierwszy musical, który obejrzałaś? 
Pierwszym, który pamiętam, była Akademia Pana Kleksa w Romie, na którą zabrali mnie rodzice. Ale pierwszy musical, który zobaczyłam świadomie i z własnej woli, to filmowa wersja Upiora w Operze. 

2. Jaki był twój ulubiony musical w okresie dziecięcym/nastoletnim? 
Wicked, bez dwóch zdań. Byłam smutnym dzieckiem bez przyjaciół, więc historia odrzucanej przez wszystkich Elphaby była mi szczególnie bliska. I chociaż Wicked nie należy już do moich ulubionych musicali, to wciąż ma szczególne miejsce w moim sercu. Uważam, że to właśnie to przedstawienie na dobre wciągnęło mnie w teatr muzyczny. 

3. Czy występowałaś kiedyś w musicalu?
Powiedzmy, że tak. Parę lat temu brałam udział w całorocznych warsztatach musicalowych, ktorych zakończeniem było wystawienie autorskiego musicalu. Nie było to co prawda wybitne dzieło, ale za to miałam okazję wystąpić na prawdziwej scenie jednego z warszawskich teatrów. Bez względu na jakość materiału, to było naprawdę fantastyczne przeżycie.

4. Jaki był twój pierwszy musical na Broadwayu?
Ha, dobre! Niestety, Broadway jeszcze daleko przede mną. Miałam za to okazję zobaczyć kilka musicali na West Endzie; pierwszym z nich byli Nędznicy.

5. Jaka jest twoja wymarzona rola kobieca w musicalu?
Jakakolwiek! W twej chwili chyba Natasha z Natasha, Pierre & The Great Comet of 1812. Ale zawsze chiałam zagrać Elphabę lub Glindę w Wicked, Christine w Upiorze i Cosette w Nędznikach. Z trochę mniej oklepanych ról: Dawn w Waitress, Portia w Something Rotten! i Katherine w Newsies; uwielbiam doprowadzać ludzi do śmiechu!

6. A wymarzona rola męska?
Ostatnimi czasy Orfeusz w Hadestown. I może jeszcze Evan w Dear Evan Hansen? Nie myślałam o tym za dużo, szczerze powiedziawszy.

7. Czy masz ulubioną piosenkę do śpiewania pod prysznicem?
Odkąd zaczęłam uczyć się śpiewu, właściwie przestałam śpiewać pod prysznicem. Ale jeżeli już mi się zdarza, to jest to po prostu piosenka, która niedawno wpadła mi w ucho, albo nad którą w danej chwili pracuję.

8. Jaka jest twoja ulubiona aktorka musicalowa?
Trudne pytanie; jest mnóstwo aktorek, które uwielbiam. Bardzo podziwiam warsztat Sierry Boggess i Audry McDonald; zachwyca mnie niewiarygodna wszechstronność Jessie Muller i rozczula urocza osobowość Christy Altomare. A to i tak tylko początek długiej listy. Ale jeśli mam wybrać tylko jedną aktorkę, to chyba musi to być Laura Osnes, księżniczka w każdym calu.

9. A ulubiony aktor?
Znowu trudne... moją gotową odpowiedzią jest Aaron Tveit, ale wcale nie wiem, na ile to jest zgodne z prawdą. Ponownie: jest tylu innych aktorów, których bardzo podziwiam. Najsilniejszą konkurencją dla Aarona są Ramin Karimloo, Derek Klena i Jeremy Jordan.

10. Jaki jest twój ulubiony film na podstawie musicalu?
O, a to akurat bardzo proste: Skrzypek na dachu. To w ogóle jeden z moich ulubionych filmów. Reżyserzy, uczcie się; tak się robi udaną adaptację musicalu na ekran!

11. Jaki musical uważasz za najbardziej niedoceniany?
Tu mam znowu wiele propozycji, ale muszę się chyba zdecydować na Dogfight. Moim zdaniem to był materiał na Broadway, który niestety nigdy na Broadway nie trafił.

12. A najbardziej przereklamowany?
Pewnie zdenerwuję tym wiele osób, ale i tak to powiem: Piloci. To się co prawda tyczy tylko Polski, ale w naszych musicalowych kręgach krążą o tym musicalu – którym ja osobiście byłam zażenowana – jakieś niewiarygodnie dobre opinie. Ale oczywiście moje zdanie nie jest decydujące; jeśli ktoś lubi Pilotów, to bardzo się cieszę! Do mnie po prostu ten spektakl kompletnie nie przemówił.

13. Jaki musical doprowadził cię do płaczu?
Jaki musical nie doprowadził mnie do płaczu? Poważnie, jestem typem człowieka, którego wyjątkowo łatwo wzruszyć. Najbardziej płakałam na Nędznikach, co chyba nikogo nie zaskakuje. Ale rekordową ilość łez wylałam też na Wicked, chociaż to już głównie dlatego, że tak długo naczekałam się, żeby zobaczyć ten musical na żywo.

14. Jaki musical najbardziej cię rozbawił?
W tej kategorii łeb w łeb idą Something Rotten! i Spamalot. Wygrywa chyba ten drugi, ale to tylko ze względu na to, że w przeciwieństwie do Something Rotten! miałam okazję zobaczyć go na żywo.

15. Czy obejrzałaś jakiś musical, który zupełnie ci się nie podobał?
Trzy razy tak. Pierwszy raz: filmowa wersja Producentów. Drugi raz: Piloci. Trzeci raz: Notre Dame de Paris. 

16. Jaki musical chciałabyś zobaczyć w wersji filmowej?
Nie wspomnę o Wicked i In the Heights, bo ich adaptacje są już zapowiedziane. Myślę, że next to normal fantastycznie sprawdziłoby się na ekranie. Gdyby tylko znaleźć odpowiednich aktorów...

17. Jaki musical najbardziej chciałabyś zobaczyć na scenie?
W tym momencie chyba Hadestown, choć niestety nie jestem zachwycona nową obsadą.

18. Jaki film/książkę chciałabyś zobaczyć jako musical?
Mam kilka pomysłów, o czym zresztą planuję napisać posta, dlatego nie będę na razie zdradzać zbyt wiele. Powiem tyle: jest wśród tych pomysłów między innymi film Disneya, moja ulubiona książka z dzieciństwa i moja obecna ulubiona książka. I jeszcze parę innych rzeczy. 

19. Jaki jest twój ulubiony musical?
Wisienka na torcie trudnych pytań... Znowu przytoczę gotowca: moje trzy ulubione musicale to Hamilton, Anastasia i next to normal. Ale nie przywiązywałabym się zbytnio do tej odpowiedzi. W tym momencie żadnego z tych trzech musicali nie słucham jakoś szczególnie często... Więc może czas jednak przedefiniować tę listę?

20. Jaki zagraniczny musical sprowadziłabyś do Polski? 
Pozwoliłam sobie sama dodać to pytanie – po pierwsze dlatego, że jest ciekawe, po drugie dlatego, że nie mogłam znieść faktu, że ten tag ma dziewiętnaście pytań, a nie dwadzieścia. A zatem: jaki zagraniczny musical sprowadziłabym do Polski? Najchętniej każdy... Szczególnie fascynujące byłoby dla mnie przeniesienie do Polski Newsies. To pewnie tragiczny pomysł, ale jestem bardzo ciekawa, jak oddalibyśmy w polskim tłumaczeniu charakterystyczną nowojorską gwarę. No i jak nasi tancerze daliby sobie radę z piekielnie trudnymi tanecznymi sekwencjami... 

Na koniec chciałabym nominować do tego tagu wszystkich, którzy przeczytali tego posta. Podzielcie się swoimi odpowiedziami w komentarzach albo na swoich blogach, jeżeli je prowadzicie. Bardzo chętnie poznam Wasze musicalowe opinie!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty